sobota, 3 sierpnia 2013
czwartek, 1 sierpnia 2013
# 2 Liam cz1
Imagin jest Oli;P jej się konto zawiesiło i poprosiła mn żebym dodała więc wrzucam ;P Miłego czytania ;*
środa, 31 lipca 2013
hejo ;P
Hejjo :p Jestem Karolina czyli /Lolcia;* ;D imaginy które ja będę dodawała nie będą moję ;/ przykro mi ;c później może wrzucę swojego ;P jak na razie ma 4 cz ale nwm kiedy mam się zabrać na napisanie kolejnej ^^ mam nadzieję tylko że mn polubicie i będzie się wam podobało co bedę udostępniala mimo iż nie wszystko będzie moje ;* Pozdrawiam
# 1 Harry
Harry wracał do domu, mocno padał deszcz, więc za bardzo nie widział, co się dzieje na drodze. Nawet wycieraczki mu nie pomagały, bo tylko rozmazały szybę.
Nagle poczuł, że w coś uderzył. Zdążył się zatrzymać, gdy tylko usłyszał huk od razu wybiegł z auta jak poparzony. Zauważył, że na ziemi leżała dziewczyna. Jej głowa była we krwi, a z oczu spływała maskara. Musiała płakać.
Chłopak przyłożył palce do jej szyi, by sprawdzić, czy jest puls. Był, jednak słaby i prawie nie wyczuwalny.
Złapał ją za rękę. Bał się, że umrze. W końcu, z daleka usłyszał syrenę pogotowia ratunkowego. Od razu ją zabrali. Harry, wsiadł w auto i pojechał wraz z nimi. Bardzo, bardzo się martwił.. Czyżby tajemnicza dziewczyna sprawiła, że czuł się za nią tak mocno odpowiedzialny?
Lekarze zabrali ją na salę. Harry usiadł przed nią. Splutł dłonie między nogami czekając na wyniki. Wreszcie mężczyzna w białym fartuchu wyszedł z sali z kartą pacjenta.
- I jak ? - od razu poderwał się z miejsca.
- Jest w śpiączce. Może to chwilę potrwać zanim się wybudzi, ale.. Proszę pana o pomoc.
- Tak? Zrobię wszystko co w mojej mocy.
- Proszę z nią rozmawiać, mówić do niej jak najwięcej, to pomaga.
- Mogę do niej wejść?
- Oczywiście. - Styles wszedł na salę, usiadł przy jej łóżku, bardzo blisko i złapał ją za rękę. Jej włosy owijał bandaż. To pewnie ta rana.
- Słuchaj.. - Spojrzałem na jej kartę - (T.I.), wiem, że mnie nie znasz, ale może jednak, bo jestem Harry Styles, ale... To nie jest ważne. Chciałbym, żebyś się obudziła, bardzo tego pragnę... Ja... Przepraszam, że cię potrąciłem, ale ty znalazłaś się tam tak nagle, że... Że nie mogłem nic zrobić.. Ale teraz, pokaż mi, że jesteś silna. Jesteś kruchym maleństwem, jakby zrobiona z papieru, z porcelany.. Jak każda dziewczyna. Wiem, że najprawdopodobniej mnie nie słyszysz, ale chcę, żebyś wiedziała, że chyba zaczynam cię kochać, od chwili gdy cię zobaczyłem, choć nie wiem jak to się stało... Ale co ważniejsze, jesteś bardzo ładną dziewczyną. Na pewno masz piękne oczy, tylko dlaczego zapłakane? Pragnę to wiedzieć... Wiesz, jechałem do domu, myślałem, że nic ciekawego mnie dzisiaj spotkać nie może, a jednak stało się to.. Żałuję, że byłem nieuważny... Nie patrzyłem na tę cholerną drogę.. Ale proszę, obudź się... - wtem Harry poczuł, że ręka dziewczyny w jego uścisku lekko poruszyła się. Wstał szybko z miejsca
Od razu chwycił za telefon i zadzwonił po pogotowie. Czekając aż przyjadą, zdjął z siebie swoją ciepłą kurtkę z kożuchem i okrył zimne ciało nieznanej dziewczyny. Pomimo tego, że nie wiedział kim jest, bardzo chciał, by jak najszybciej znalazła się w bezpiecznym miejscu. Martwił się. Przecież to on ją potrącił, to on sprawił, że teraz leży nieprzytomna, w desZczu. W sumie, nie mógł tego przewidzieć..
Nie był zbyt ostrożny, ale co prawda, za szybą nic nie widział, a dziewczyna musiała po prostu wbiec pod koła. Harry zauważył też, że dziewczyna była nieziemsko piękna. Pomimo wszystkich obrażeń.
-Naprawdę mnie kochasz?
-Chyba tak...
-Dziękuję, że mnie uratowałeś.
-Musiałem.. W końcu, przeze mnie tu jesteś.
-To prawda... - Harry zbliżył się do niej, i to już teraz, ten moment, gdy jego ciepłe wargi dotknęły jej zimnych warg, dziewczyna znów się rozpłakała.
-Ej, co jest, co się dzieje?
-Nic, po prostu dzięki Tobie i twoim słowom zrozumiałam, że na świecie jeszcze można znaleźć szczęście. - teraz uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Spod jej powieki wypłynęła jeszcze pojedyncza łza. Nagle maszyna zaczęła robić powolne: pik...pik...piiiii. Harry pobiegł po lekarza. Zaczęli ratować (T.I.). Niestety... Wynik końcowy był smutny. Dziewczyna umarła.
Harry zsunął się po ścianie i rozpłakał. Czuł do niej coś... Czuł coś silnego. Kochał ją. Teraz ona... Ona może umrzeć. Świat dookoła przestał dla niego istnieć. Chciał ją teraz przytulić i powiedzieć, że będzie dobrze. Powiedziała, że dzięki niemu odnalazła szczęście.. To kolejny cios, bo jeśli ona umrze, to... Taka perełka.. Biedactwo.
Cześć;3 To jest mój pierwszy imagin i mam nadzieje, że się wam spodoba. Jest trochę krótki, ale postaram się by drugi był dłuższy. Zachęcam do komentowania. Miłego czytania;3/Crazyolka;*
Było słoneczne południe. Postanowiłam przejść się do centrum
handlowego. Gdy byłam już na miejscu, niespodziewanie za moimi plecami
usłyszałam dzikie okrzyki fanek One Direction. W śród nich byli także
reporterzy i kamerzyści. Stanęłam jak wyryta. ,, Wszystko tylko nie to! Zaraz
zostanę zrównana z ziemia przez stado opętanych fanek. Ja się ich boję”-
Pomyślałam ze wzrokiem wbitym w pędzącą gromadę.
Nie minęła sekunda a zostałam otoczona. Reporterzy zadawali
masę pytań, na które zresztą i tak nie odpowiadałam. Fanki wypytywały mnie
,,Jak to jest być dziewczyną Zayna?” , ,,Jakie to uczucie gdy jesteś sławną?”
itd… Żeby tego było mało, to jeszcze kamerzyści uwieczniali, każde moje słowo
na taśmie. ,,Co za bydło! To już trzeci taki numer w tym miesiącu. Wiem, że
jestem sławna i, że mnie lubią, ale żeby tak na mnie napadać? Ja chyba
zwariuję.” Byłam strasznie wkurzona. Szybko pozbierałam myśli i wykrzyczałam na
całe gardło;
-Dajcie mi spokój! Zachowujecie się jak banda rozwy…- I tu
urwałam, bo zobaczyłam czarną limuzynę. ,, Chłopcy! W samą porę”
Miałam racę, z auta wyszedł Zayn. W tym samym momencie
przyjechała straż i zaczęła robić miejsce do przejścia. Zayn nie czkając,
przepchał się do mnie i przytulił zdziwiony.
-A tu co znowu się dzieje?
-Wasze fanki chciały mnie staranować.- Powiedziałam ostro.
-Musiałaś się nieźle wściec? Coś zaczęłaś krzyczeć, ale nie
dokończyłaś. Co chciałaś powiedzieć?
- Już nie pamiętam. Przyjechałeś w samą porę.- Wtuliłam się w
niego jeszcze mocniej a on pogłaskał mnie po włosach.
-Choć, będziemy już iść. Ten hałas jest cholernie głośny.-
Objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę limuzyny.
Wsiadłam do auta, nareszcie mogłam odetchnąć z ulgą. Oparła
głowę o ramię Zayna i zapatrzyłam się w okno. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się
na światłach. W końcu dojechaliśmy do hotelu gdzie mieszkali chłopacy.
Wjechaliśmy windą na 7 piętro i weszliśmy do ich apartamentu, gdzie powitała
mnie reszta zespołu. Usiadłam na skurzanej kanapie i przysłuchiwałam się
rozmowie.
- No, i co się tam stało takiego? Opowiadaj!- Zapytał Harry Zayna.
- A nic… Znowu fanki ,,napadły’’ na [T.I]. Przyjechałem w
samą porę.
-HaHa… Nasze ,,Crazy Mofos”, wiadomo. Niebezpieczne to one raczej
nie są- Zaśmiał się Niall.
- No nie wiem… do czego one są zdolne…- Wtrącił Louis
,,A Ja wiem! One chciały mnie staranować. Gorzej!
Zabić…Wrrr”- Znowu się zdenerwowałam.
Nagle do mieszkania wpadł Liam w samych kąpielówkach, z
ręcznikiem na ramieniu i zawołał zdyszany:
-Chodźcie na basen! Jest świetnie, o nic nie pytajcie!
Wszyscy ryknęli głooośnym
śmiechem, a Niall spadł z krzesła widząc Liama.
-Liam, zaoszczędź nam widoku…błagam….idź, zaraz cię
dogonimy…- Powiedział Zayn starając się opanować co i tak mu nie wyszło.
-No dobra, tylko szybko pozbierajcie Nialla!
Wszyscy zaczęli się szykować na basen. Jedynie Niall jeszcze
dochodził do siebie. Podeszłam do niego.
- Niall? A ty nie idziesz z chłopakami?- zapytałam stając
naprzeciwko niego.
-Jasne…ide…już.
- Odrywaj dupę i idziemy, bo kanapki ci dzieciaki zjedzą!-
Krzyknął Harry rzucając mu ręcznik na kolana.
Nie miałam zamiaru iść z chłopakami na basen. Jakoś nie
miałam ochoty. Kiedy nikt nie zwracał na mnie uwagi poszłam na taras i oparłam
się o barierkę łokciami. W końcu gdy w mieszkaniu zrobiło się cicho uznałam, że
już wszyscy poszli. Weszłam do apartamentu
i usiadłam na kanapie. Nagle, niespodziewanie za mną pojawił się Zayn.
-Cześć kotku.- powiedział i usiadł obok mnie.
-Cześć, a ty czemu nie poszedłeś z resztą?
-Nie pożegnałem się z tobą. Nie mogłem pójść bez całusa.-
Objął mnie ramieniem i delikatnie musnął moje usta. Wtuliłam się w jego tors.
Siedzieliśmy tak przez chwilę po czym się odezwałam:
-Zayn?
-Tak, kochanie?
-Mógłbyś mnie już odwieść do domu? Jestem zmęczona.
-Oczywiście, choć.- Wstał i pociągnął mnie za ręke. Objął
mnie ostrożnie w pasie i ruszyliśmy do limuzyny.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)