środa, 31 lipca 2013



 Cześć;3 To jest mój pierwszy imagin i mam nadzieje, że się wam spodoba. Jest trochę krótki, ale postaram się by drugi był dłuższy. Zachęcam do komentowania. Miłego czytania;3/Crazyolka;*


Było słoneczne południe. Postanowiłam przejść się do centrum handlowego. Gdy byłam już na miejscu, niespodziewanie za moimi plecami usłyszałam dzikie okrzyki fanek One Direction. W śród nich byli także reporterzy i kamerzyści. Stanęłam jak wyryta. ,, Wszystko tylko nie to! Zaraz zostanę zrównana z ziemia przez stado opętanych fanek. Ja się ich boję”- Pomyślałam ze wzrokiem wbitym w pędzącą gromadę.
Nie minęła sekunda a zostałam otoczona. Reporterzy zadawali masę pytań, na które zresztą i tak nie odpowiadałam. Fanki wypytywały mnie ,,Jak to jest być dziewczyną Zayna?” , ,,Jakie to uczucie gdy jesteś sławną?” itd… Żeby tego było mało, to jeszcze kamerzyści uwieczniali, każde moje słowo na taśmie. ,,Co za bydło! To już trzeci taki numer w tym miesiącu. Wiem, że jestem sławna i, że mnie lubią, ale żeby tak na mnie napadać? Ja chyba zwariuję.” Byłam strasznie wkurzona. Szybko pozbierałam myśli i wykrzyczałam na całe gardło;
-Dajcie mi spokój! Zachowujecie się jak banda rozwy…- I tu urwałam, bo zobaczyłam czarną limuzynę. ,, Chłopcy! W samą porę”
Miałam racę, z auta wyszedł Zayn. W tym samym momencie przyjechała straż i zaczęła robić miejsce do przejścia. Zayn nie czkając, przepchał się do mnie i przytulił zdziwiony.
-A tu co znowu się dzieje?
-Wasze fanki chciały mnie staranować.- Powiedziałam ostro.
-Musiałaś się nieźle wściec? Coś zaczęłaś krzyczeć, ale nie dokończyłaś. Co chciałaś powiedzieć?
- Już nie pamiętam. Przyjechałeś w samą porę.- Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej a on pogłaskał mnie po włosach.
-Choć, będziemy już iść. Ten hałas jest cholernie głośny.- Objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę limuzyny.
Wsiadłam do auta, nareszcie mogłam odetchnąć z ulgą. Oparła głowę o ramię Zayna i zapatrzyłam się w okno. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na światłach. W końcu dojechaliśmy do hotelu gdzie mieszkali chłopacy. Wjechaliśmy windą na 7 piętro i weszliśmy do ich apartamentu, gdzie powitała mnie reszta zespołu. Usiadłam na skurzanej kanapie i przysłuchiwałam się rozmowie.
- No, i co się tam stało takiego? Opowiadaj!- Zapytał Harry Zayna.
- A nic… Znowu fanki ,,napadły’’ na [T.I]. Przyjechałem w samą porę.
-HaHa… Nasze ,,Crazy Mofos”, wiadomo. Niebezpieczne to one raczej nie są- Zaśmiał się Niall.
- No nie wiem… do czego one są zdolne…- Wtrącił Louis
,,A Ja wiem! One chciały mnie staranować. Gorzej! Zabić…Wrrr”- Znowu się zdenerwowałam.
Nagle do mieszkania wpadł Liam w samych kąpielówkach, z ręcznikiem na ramieniu i zawołał zdyszany:
-Chodźcie na basen! Jest świetnie, o nic nie pytajcie!
Wszyscy ryknęli  głooośnym śmiechem, a Niall spadł z krzesła widząc Liama.
-Liam, zaoszczędź nam widoku…błagam….idź, zaraz cię dogonimy…- Powiedział Zayn starając się opanować co i tak mu nie wyszło.
-No dobra, tylko szybko pozbierajcie Nialla!
Wszyscy zaczęli się szykować na basen. Jedynie Niall jeszcze dochodził do siebie. Podeszłam do niego.
- Niall? A ty nie idziesz z chłopakami?- zapytałam stając naprzeciwko niego.
-Jasne…ide…już.
- Odrywaj dupę i idziemy, bo kanapki ci dzieciaki zjedzą!- Krzyknął Harry rzucając mu ręcznik na kolana.
Nie miałam zamiaru iść z chłopakami na basen. Jakoś nie miałam ochoty. Kiedy nikt nie zwracał na mnie uwagi poszłam na taras i oparłam się o barierkę łokciami. W końcu gdy w mieszkaniu zrobiło się cicho uznałam, że już wszyscy poszli. Weszłam do apartamentu  i usiadłam na kanapie. Nagle, niespodziewanie za mną pojawił się Zayn.
-Cześć kotku.- powiedział i usiadł obok mnie.
-Cześć, a ty czemu nie poszedłeś z resztą?
-Nie pożegnałem się z tobą. Nie mogłem pójść bez całusa.- Objął mnie ramieniem i delikatnie musnął moje usta. Wtuliłam się w jego tors. Siedzieliśmy tak przez chwilę po czym się odezwałam:
-Zayn?
-Tak, kochanie?
-Mógłbyś mnie już odwieść do domu? Jestem zmęczona.
-Oczywiście, choć.- Wstał i pociągnął mnie za ręke. Objął mnie ostrożnie w pasie i ruszyliśmy do limuzyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz