środa, 31 lipca 2013

# 1 Harry

Harry wracał do domu, mocno padał deszcz, więc za bardzo nie widział, co się dzieje na drodze. Nawet wycieraczki mu nie pomagały, bo tylko rozmazały szybę. Nagle poczuł, że w coś uderzył. Zdążył się zatrzymać, gdy tylko usłyszał huk od razu wybiegł z auta jak poparzony. Zauważył, że na ziemi leżała dziewczyna. Jej głowa była we krwi, a z oczu spływała maskara. Musiała płakać. Chłopak przyłożył palce do jej szyi, by sprawdzić, czy jest puls. Był, jednak słaby i prawie nie wyczuwalny. Złapał ją za rękę. Bał się, że umrze. W końcu, z daleka usłyszał syrenę pogotowia ratunkowego. Od razu ją zabrali. Harry, wsiadł w auto i pojechał wraz z nimi. Bardzo, bardzo się martwił.. Czyżby tajemnicza dziewczyna sprawiła, że czuł się za nią tak mocno odpowiedzialny? Lekarze zabrali ją na salę. Harry usiadł przed nią. Splutł dłonie między nogami czekając na wyniki. Wreszcie mężczyzna w białym fartuchu wyszedł z sali z kartą pacjenta. - I jak ? - od razu poderwał się z miejsca. - Jest w śpiączce. Może to chwilę potrwać zanim się wybudzi, ale.. Proszę pana o pomoc. - Tak? Zrobię wszystko co w mojej mocy. - Proszę z nią rozmawiać, mówić do niej jak najwięcej, to pomaga. - Mogę do niej wejść? - Oczywiście. - Styles wszedł na salę, usiadł przy jej łóżku, bardzo blisko i złapał ją za rękę. Jej włosy owijał bandaż. To pewnie ta rana. - Słuchaj.. - Spojrzałem na jej kartę - (T.I.), wiem, że mnie nie znasz, ale może jednak, bo jestem Harry Styles, ale... To nie jest ważne. Chciałbym, żebyś się obudziła, bardzo tego pragnę... Ja... Przepraszam, że cię potrąciłem, ale ty znalazłaś się tam tak nagle, że... Że nie mogłem nic zrobić.. Ale teraz, pokaż mi, że jesteś silna. Jesteś kruchym maleństwem, jakby zrobiona z papieru, z porcelany.. Jak każda dziewczyna. Wiem, że najprawdopodobniej mnie nie słyszysz, ale chcę, żebyś wiedziała, że chyba zaczynam cię kochać, od chwili gdy cię zobaczyłem, choć nie wiem jak to się stało... Ale co ważniejsze, jesteś bardzo ładną dziewczyną. Na pewno masz piękne oczy, tylko dlaczego zapłakane? Pragnę to wiedzieć... Wiesz, jechałem do domu, myślałem, że nic ciekawego mnie dzisiaj spotkać nie może, a jednak stało się to.. Żałuję, że byłem nieuważny... Nie patrzyłem na tę cholerną drogę.. Ale proszę, obudź się... - wtem Harry poczuł, że ręka dziewczyny w jego uścisku lekko poruszyła się. Wstał szybko z miejsca Od razu chwycił za telefon i zadzwonił po pogotowie. Czekając aż przyjadą, zdjął z siebie swoją ciepłą kurtkę z kożuchem i okrył zimne ciało nieznanej dziewczyny. Pomimo tego, że nie wiedział kim jest, bardzo chciał, by jak najszybciej znalazła się w bezpiecznym miejscu. Martwił się. Przecież to on ją potrącił, to on sprawił, że teraz leży nieprzytomna, w desZczu. W sumie, nie mógł tego przewidzieć.. Nie był zbyt ostrożny, ale co prawda, za szybą nic nie widział, a dziewczyna musiała po prostu wbiec pod koła. Harry zauważył też, że dziewczyna była nieziemsko piękna. Pomimo wszystkich obrażeń. -Naprawdę mnie kochasz? -Chyba tak... -Dziękuję, że mnie uratowałeś. -Musiałem.. W końcu, przeze mnie tu jesteś. -To prawda... - Harry zbliżył się do niej, i to już teraz, ten moment, gdy jego ciepłe wargi dotknęły jej zimnych warg, dziewczyna znów się rozpłakała. -Ej, co jest, co się dzieje? -Nic, po prostu dzięki Tobie i twoim słowom zrozumiałam, że na świecie jeszcze można znaleźć szczęście. - teraz uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Spod jej powieki wypłynęła jeszcze pojedyncza łza. Nagle maszyna zaczęła robić powolne: pik...pik...piiiii. Harry pobiegł po lekarza. Zaczęli ratować (T.I.). Niestety... Wynik końcowy był smutny. Dziewczyna umarła. Harry zsunął się po ścianie i rozpłakał. Czuł do niej coś... Czuł coś silnego. Kochał ją. Teraz ona... Ona może umrzeć. Świat dookoła przestał dla niego istnieć. Chciał ją teraz przytulić i powiedzieć, że będzie dobrze. Powiedziała, że dzięki niemu odnalazła szczęście.. To kolejny cios, bo jeśli ona umrze, to... Taka perełka.. Biedactwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz